Jednostki

2 Pułk SS „Germania”

    Pułk SS „Germania” (niem. SS-Standarte „Germania”) powstał w 1934 roku jako jeden z pierwszych oddziałów SS oznaczony 3/VT. Z pomysłem jego powołania wyszedł ówczesny Hautpsturmf-hrer SS Wilhelm Bittrich. W jego skład weszli funkcjonariusze SS z wydziału politycznego z Hamburga (niem. Politische Bereitschaft SS 2). Wkrótce Adolf Hitler rozkazał utworzenie 1/VT w postaci 1 Leibstandarte SS „Adolf Hitler”, a 2 SS-Standarte „Germania” zmienił oznaczenie na 2/VT. Podobno honorowa nazwa „Germania” została nadana pułkowi w okresie późniejszym, w 1936 roku, po zjeździe NSDAP w Norymberdze. Był uważany za jedną z elitarnych jednostek w VIII Korpusie Armijnym i w całej niemieckiej armii.

    Kiedy w 1937 roku w Niemczech znalazł się z oficjalną wizytą przywódca włoskich faszystów Benito Mussolini, żołnierze tego pułku ochraniali jego osobę. W 1938 roku brali udział w „anschlussie” Austrii. Brali również udział w zajęciu czeskich Sudetów w 1938 roku i w zajęciu Czech w marcu 1939 roku. Do lipca 1939 roku pułk stacjonował w Pradze pełniąc funkcję wartowniczą (niem. „Wach-Regiment des Reichsprotektors von Böhmen und Mähren”). Zastrzeżono, że mimo podległości wobec Głównego Urzędu SS, na czas wojny Pułk SS „Germania” będzie podporządkowany Naczelnemu Dowództwu Sił Zbrojnych.

       2 Pułkiem SS „Germania” podczas walk w Polsce w 1939 roku dowodził Standartenf-hrer SS Carl Maria Demelhuber. Jego pułk liczył ogółem około 3200 ludzi, jednakże był rozdzielony pomiędzy różne oddziały Wehrmachtu wchodzące w skład 14 Armii. Rozdzielono je pomiędzy 5 Dywizję Pancerną, 2 Dywizję Pancerną i 2 Dywizję Lekką. 2 Pułk SS „Germania” nie walczył w Polsce jako jednolita formacja. Jednostka była w dużym stopniu zmechanizowana, ale brakowało jej doświadczenia bojowego i odpowiedniego przygotowania taktycznego. Kierunek jej natarcia był wymierzony w Kraków i we Lwów.

     Podczas kampanii wrześniowej w 1939 roku w jego skład wchodziły:

 

I Zmotoryzowany Batalion Piechoty (niem. I Infanterie-Bataillon (mot)) - dowódca Obersturmbannf-hrer SS (Sturmbannf-hrer SS?) August Schmidthuber

II Zmotoryzowany Batalion Piechoty (niem. II Infanterie-Bataillon (mot)) - dowódca Obersturmbannf-hrer SS Werner Dörffler-Schuband

III Zmotoryzowany Batalion Piechoty (niem. III Infanterie-Bataillon (mot)) – dowódca Obersturmbannf-hrer SS Willy Köppen, a po jego śmierci Obersturmbannf-hrer SS Matthias Kleinheisterkamp

-  13 kompania artyleryjska piechoty (niem. 13. Infanterie-Gesch-tz-Kompanie (mot))

-  14 oddział przeciwpancerny (niem. 14. Panzerabwehr-Kompanie (mot))

-  15 kompania motocyklowa (niem. 15. Kradsch-tzen-Kompanie) – dowódca Hauptsturmf-hrer SS Muelenkamp

-  zmotoryzowany pluton łączności

-  pluton motocyklowy

-  sekcja muzyczna

 

    Każdy z trzech zmotoryzowanych batalionów piechoty posiadał po trzy kompanie piechoty z dziewięcioma erkaemami, dwoma cekaemami i trzema granatnikami kal. 50mm, jedną kompanię ciężką z ośmioma cekaemami i sześcioma moździerzami kal. 81mm. 2 Pułk SS „Germania” posiadał samochody pancerne typu „SdKfz 221”, „SdKfz 231” i „SdKfz 232”. Przed uderzeniem na Polskę 2 Pułk SS „Germania” był ześrodkowany w rejonie Sośniowic.

   W chwili rozpoczęcia niemieckiej agresji 2 Pułk SS „Germania” (jeszcze jako jednolita jednostka) wkroczył na teren powiatu rybnickiego. W dniu 4 września 1939 roku jego żołnierze pomaszerowali do Sosnowca, gdzie najprawdopodobniej wzięli udział w krwawej rozprawie z polską ludnością cywilną w Lasach Panewnickich oraz na terenie Katowic i Będzina. Następnie formacja uległa rozdzieleniu. Dowództwo pułku wraz III zmotoryzowanym batalionem piechoty SS i z pododdziałami wsparcia otrzymały zadanie osłony skrzydła XVII Korpusu (dowódca gen. Eugen Ott), który w dniu 11 września rozpoczął manewr w kierunku Chełma. Wchodziły w skład 2 Dywizji Lekkiej. II zmotoryzowany batalion piechoty SS włączono do VII Korpusu Armijnego (dowódca gen. Eugen von Schobert), a pozostałe pododdziały rozdzielono między inne wielkie jednostki. W ten sposób w składzie 5 Dywizji Pancernej znalazł się na przykład pluton zwiadu SS.

   W dniu 15 września 1939 roku w rejonie wsi Przyłbice, Mużyłowice, Mogiła i Czarnokońce oddziały 2 Pułku SS „Germania” dołączone do składu 2 Dywizji Lekkiej oczekiwały na polskie oddziały Armii „Karpaty”, które usiłowały przebijać się w stronę Lwowa. Niemcy mieli ich powstrzymać. W nocy z 15 na 16 września we wsi Mużykowice niedaleko Jordanowa (we wsi dominowali mieszkańcy pochodzenia niemieckiego) stacjonowało dowództwo pułku, III zmotoryzowany batalion piechoty i pododdziały wsparcia. Wieś została w nocy zaatakowana przez polskich żołnierzy z 53 Pułku Strzelców Kresowych (dowódca ppłk Szymon Kocur) oraz z 49 Pułku Piechoty (dowódca ppłk Karol Hodała) z 11 Karpackiej Dywizji Piechoty (dowódca gen. Bronisław Prugar-Ketling) i 38 Rezerwowej Dywizji Piechoty, co całkowicie zaskoczyło zakwaterowanych tam Niemców. Polacy przeprowadzili atak pozbawieni amunicji w komorach swoich karabinów, gdyż aby osiągnąć jak największe zaskoczenie, nakazano im zaatakować Niemców bagnetami. Bój toczył się w całkowitych ciemnościach i w ciszy, co wywołało wśród Niemców panikę. Utracili oni cały swój ciężki sprzęt, m.in. 8 haubic 105 mm, baterię dział przeciwlotniczych, większość moździerzy i broni maszynowej oraz wszystkie swoje samochody. Niemcy ponieśli również spore straty osobowe. Zginął Obersturmbannf-hrer SS Willy Köppen, dowódca III zmotoryzowanego batalionu piechoty, pełniący funkcję adiutanta pułku Obersturmf-hrer SS Rudolf Schomburg, a adiutant III batalionu Untersturmf-hrer SS Herbert Menzel został ciężko ranny. Większość żołnierzy w panice i pod osłoną ciemności wymknęła się ze wsi i rozproszyła się po całym terenie. Oficerowie SS wycofali się w kierunku Jaworowa. Przez kilka następnych dni zbierali się w większe grupy. Polacy cały zdobyty w tym starciu niemiecki sprzęt zniszczyli i spalili. Podobno żołnierze 2 Pułku SS „Germania” za poniesioną klęskę przez dwa miesiące nie mogli nosić oznaczeń swojego pułku. Podawana jest jednak nieprawdziwa informacja, że za karę Adolf Hitler do końca wojny zakazał żołnierzom tego pułku używania nazwy „Germania”.    

 

Gdy zbliżyliśmy się na odległość jednego kilometra od Mużyłowic, usłyszeliśmy przed sobą odgłosy gwałtownej walki. Padło kilka strzałów artyleryjskich czy moździerzowych i odezwały się ciężkie karabiny maszynowe, które grały całymi taśmami. Wiedziałem, że to niemieckie, bo nasi idąc do nocnego natarcia rozładowali z mojego rozkazu broń. Na pewien czas zatrzymałem kolumnę, a sam z podpułkownikiem Popielem podjechałem bliżej. Walka trwała dalej, ale ogień słabł. Strzelcy 49. Pułku Piechoty i 53. Pułku Strzelców wtargnęli już do środka wsi, siekąc i kłując bagnetem każdego, kto się im pod rękę nawinął. Odzywające się od czasu do czasu seriami strzały pistoletów maszynowych urywały się nagle, w połowie magazynków. Czuło się, że ręka, która jeszcze przed ułamkiem sekundy naciskała spust, martwieje i bezwładnie opada, paraliżowana uderzeniem kolby lub pchnięciem bagnetu. Nie słychać było żadnych okrzyków. Bój toczył się w ciemnościach i złowrogiej ciszy. Nikt już nim nie kierował - nikt o pardon nie prosił. Wrażenie było niesamowite. Toteż groza, jaka opanowała Niemców, musiała przewyższać wszystkie dotychczasowe ich przeżycia. Z takim zaskoczeniem i z takim atakiem nie spotkali się na pewno nigdy. Trupy, które oglądaliśmy później, miały wyraz straszny. Trwoga, wśród której ginęli, nie znikła z ich twarzy. Wysiedliśmy z samochodu i pieszo podążaliśmy za cichnącym i dogorywającym odgłosem nocnego szturmu. W coraz jaśniejszym brzasku porannym odróżnialiśmy domy, drzewa, opłotki, a później... działa, jaszcze, ciągniki, samochody - najpierw pojedyncze, potem grupy, całe parki. Przecieraliśmy oczy, by się upewnić, czy to nie złudzenie, tak nieprawdopodobnie zdobycz ta wyglądała. Duża i bogata wieś... zawalona była po brzegi sprzętem i materiałem wojennym (...). Zaskoczenie było kompletne, więc walka trwała nie dłużej niż pół godziny”

                                                                                                    gen. Bronisław Prugar-Ketling

 

     Klęska III zmotoryzowanego batalionu piechoty SS pod Mużyłowicami była pierwszą w tak dużej skali, jaką bojowe zgrupowania SS poniosły podczas II wojny światowej. Świadczy jednocześnie o twardej postawie polskich jednostek biorących udział w nocnym natarciu. Należy jednak pamiętać, że w tym starciu został zniszczony tylko jeden batalion 2 Pułku SS „Germania”, a nie cały pułk.

 

Przydzielony do 96 pp lewoskrzydłowy 1/98 pp mjr. Marka po godz. 23.00 15 września uderzył z Laszek na Czarnokońce (11 km na północny wschód od Sądowej Wiszni) trzymane przez pododdziały pułku zmotoryzowanego SS „Germania” i po prawie godzinnej zaciętej walce opanowały tą miejscowość. Zdobyto ponad 60 motocykli z przyczepami wyposażonymi w cekaemy i erkaemy, trzy baterie artylerii, 12 działek ppanc, kilkanaście wozów bojowych i kilkadziesiąt samochodów ciężarowych z amunicją. Niemcy mieli około 50 zabitych i rannych, wzięto do niewoli 2 oficerów i 13 strzelców. Własne straty wyniosły 2 oficerów i ponad 30 strzelców oraz podoficerów zabitych i rannych, w tym ciężko ranny (zmarł) dowódca 3 kompanii 98 pp por. Aleksander Pluta. Poległ też dowódca plutonu 3 kompanii 98 pp ppor. Mazurkiewicz a lekko ranny został dowódca 1/98 pp mjr. Marek. Wysokie straty batalionu były spowodowane i przez ogień własnych cekaemów i moździerzy 1 kompanii km 98 pp por. Kunickiego, które prowadziły ogień na Czarnokońce nie wiedząc, że 3 kompania 98 pp opanowała już tą miejscowość. Ogień został wstrzymany dopiero po interwencji dowódcy batalionu. Po oczyszczeniu Czarnokoniec 1/98 pp pomaszerował na Mużyłowice, które były już opanowane przez 49 pp z 11 KDP. Znajdujący się tam ze sztabem dowódca Frontu Południowego, po odebraniu meldunku od mjr. Marka o wyniku stoczonego boju, nakazał dowódcy 11 KDP zniszczyć sprzęt zdobyty w Czarnokońcach. Następnie 1/98 pp ruszył dalej na Leśniowice i po południu 16 września osiągnął południowy skraj lasów janowskich pod Kertyną i Wolą Dobrostańską (...). 15 września około godz. 19.00 2/96 pp wyruszył z rejonu Księżego Mostu i około godz. 5.00 16 września po ciężkim marszu osiągnął wyjście z lasu, gdzie natknął się na niemiecką kolumnę motorową (przypuszczalnie z pułku zmot. SS „Germania”), którą zaatakował i rozbił zdobywając około 20 pojazdów, w tym kilka wozów bojowych i motocykli. Zdobycz spalono. Kontynuując marsz batalion osiągnął Tuczapy. Tutaj na rozkaz dowódcy piechoty dywizyjnej 38 DPRez płk. Pecki zatrzymano się do godz. 21.00, gdyż dowódca piechoty dywizyjnej chciał przeprowadzić artylerię i tabory bojowe, które zotały w tyle. (...) W nocy z 15 na 16 września 3/98 pp uderzył na Nowosiółki 7 kompanią 98 pp kpt. Włodzimierza Skibińskiego i 8 kompanią 98 pp kpt. Stefana Syguły (9 kompania 98 pp kpt. Witolda Oleckiego była w odwodzie), rozbijając wysunięte pododdziały pułku zmotoryzowanego SS „Germania”. Podczas boju utracono łączność z 9 kompanią 98 pp kpt. Oleckiego. W Nowosiółkach został ranny dowódca batalionu mjr, Jan Wojciechowski. Nad częścią 3/98 objął dowódca 1 plutonu 8 kompanii 98 pp por. Stanisław Michałowski”*

 

11 KDP ruszyła do natarcia o godz. 18.00 w dwóch kolumnach: kolumna lewa w składzie 48 pp płk. Nowaka i 2/11 PAL mjr. Kazimierza Lorenza po osi: Rogóźno, Czołhynie, Bruchnal, Sołyhy, Pod Wierchem; kolumna prawa – 49 pp ppłk. dypl. Hodały, 3/11 PAL mjr. Tadeusza Ostrowicza i 1 DAC mjr. Dobrowolskiego – po osi: Mużyłowice, Berdychów, Mołoszkowice, Stenie; 53 pp ppłk. dypl. Kocura, który po południu 15 września dotarł do lasu położonego o 1 km na północ od miejscowości Zagrody nawiązując łączność z dowództwem dywizji, pozostał w drugim rzucie i posuwał się w niewielkiej odległości za 49 pp. Dowództwo dywizji i sztab ścisły podążały za 49 pp. Nie wiadomo jakie zadania otrzymała 3 bateria 60 DAC kpt. Skorskiego. Na lewym skrzydle dywizji 48 pp opanował las na północ od Dernak i w nocy z 15 na 16 września 3/48 pp ppłk. Głowackiego po ciężkiej walce wkroczył do Rogoźna, biorąc do niewoli kilkunastu jeńców z pułku zmotoryzowanego SS „Germania”. Zdobyto kilka armat ppanc, jedną baterię artylerii lekkiej oraz samochody ciężarowe. W boju tym wyróżnił się dowódca 7 kompanii 48 pp kpt. Józef Josse. Mimo, że był trzykrotnie ranny, pozostał przy swej kompanii, do końca walki wykazywał wielkie zalety męstwa i hartu. Przykład ten zjednał mu serca wszystkich żołnierzy. Do rana 16 września zajęte zostały Czołhynie i Bruchnal. Nawiązano łączność z 49 pp. W rejonie Szkła zginął dowódca 8 kompanii 48 pp por. Włodzimierz Krasij. Po południu 16 września rejon Szkła osiągnął 2/48 pp mjr. Roberta Byszewskiego. Posuwający się na prawym skrzydle dywizji 49 pp wsparty plutonem artylerii piechoty 49 pp por. Władysława Bielińskiego zajął po walce z nieprzyjacielem Szumlaki i Ożomlę, w której zginął dowódca 2 kompanii 49 pp por. Stanisław Mijakowski. Ranny został por. Bieliński i dwóch jego podoficerów. Pod Nowosiółkami został ciężko ranny i zmarł oficer operacyjny 11 KDP kpt. Dypl. Edward Hełczyński. Do szczególnie zaciekłej walki doszło w nocy z 15 na 16 września w Mużyłowicach atakowanych z dwóch stron przez 1/49 pp mjr. Eugeniusza Lityńskiego i 3/49 pp mjr. Mieczysława Stecewicza. Pododdziały pułku zmotoryzowanego SS „Germania” broniące tej miejscowości zostały prawie wybite a jedynie część żołnierzy ratowała się ucieczką w kierunku Jaworowa. Zginęli między innymi adiutant pułku Obersturmfuhrer Schomburg i dowódca 3 batalionu Obersturmbahnfuhrer Koeppen. Wzięto licznych jeńców. Zdobyto działa, ciągniki, samochody ciężarowe i terenowe, które natępnie zniszczono. Własne straty w zabitych i rannych były również znaczne. Między innymi poległ dowódca 3 kompanii 49 pp kpt. Piotr Osica i dowódca 1 kompanii 49 pp por. Franciszek Andrzejczuk. Po oczyszczeniu Mużyłowic 49 pp zgodnie z rozkazem dowódcy dywizji ruszył dalej i około 9.00-10.00 zajął Mołoszkowice a następnie las na północny wschód od tej miejscowości. Odwodowy 53 pp osiągnął Berdychów. Tymczasem jeszcze przed godz. 7.00 niemieckie samoloty zbombardowały Mużyłowice i niektóre inne sąsiednie miejscowości.
Około 10.00 dowódca 1/49 pp mjr. Lityński przesłał meldunek do dowódcy dywizji, że jego patrole nawiązały łączność z 3/48 pp ppłk. Jerzego Głowackiego w Kohutach (4 km od Mołoszkowic). Z tego meldunku dowiedziano się, że 48 pp w nocnych walkach opanował Rogoźno, Rogozieńską Wolę i Czerczyk zdobywając wiele sprzętu i biorąc jeńców. 16 września natknął się pod pod Bruchnalem na nadchodzącą pieszo spod Mużyłowic w kierunku Jaworowa dużą kolumnę Niemców, którą rozproszył ogniem cekeamów. Po tych walkach pułk nie miał styczności z nieprzyjacielem i kontynuował marsz do rejonu Szkło – Pod Wierchem, docierając tam o godz. 16.00
”*

 

*cytaty pochodzą z opracowania „Armia Karpaty 1939”, Ryszard Dalecki.

 

   W dniu 17 września 1939 roku część 2 Pułku SS „Germania” osłaniała skrzydło niemieckiego XVII Korpusu Armijnego. Taką funkcję pułk pełnił aż do końca walk z Polakami. Po zakończeniu kampanii wrześniowej wszystkie oddziały 2 Pułku SS „Germania” ponownie scalono w jedną formację i wysłano do Beroun koło Pragi. Pod koniec 1939 roku 2 Pułk SS „Germania” wszedł w skład Dywizji Dyspozycyjnej SS (niem. SS-Verf-gungsdivision) o późniejszej nazwie „Das Reich” (taką nazwę dywizja ta uzyskała dopiero w 1942 roku). W jej składzie 2 Pułk SS „Germania” brał udział w kampanii francuskiej w 1940 roku. W dniu 1 listopada 1940 rozpoczęto formowanie Dywizji SS „Wiking” (początkowa nazwa „Germania”, którą w dniu 30 grudnia 1940 roku zmieniono na „Wiking”), do której włączono 2 Pułk SS „Germania” jako 9 Pułk Grenadierów Pancernych „Germania” (niem. SS-Panzergrenadier Regiment 9 "Germania"). Dywizja SS „Wiking” przekształciła się później w 5 Dywizję Pancerną SS „Wiking”, walczącą aż do końca wojny zarówno na froncie wschodnim, jak i zachodnim.