Dalsze walki 23 Dywizji Piechoty pod Mikołowem

    Tymczasem na południowym skrzydle Grupy Operacyjnej „Śląsk" nadal trwały ciężkie walki pod Wyrami i pod Mikołowem. Około godz. 15.00, po wcześniejszym silnym ostrzale artyleryjskim, nieprzyjaciel zdołał wedrzeć się do miejscowości Wyry. Rzucony do przeciwuderzenia ostatni polski batalion odwodowy grupy, II batalion/73pp pod dowództwem ppłk-a Władysława Kiełbasy, przy wsparciu kompanii TK, odebrał Wyry w ciężkim boju, w którym zginął sam dowódca. Został wraz z pięcioma innymi nieznanymi żołnierzami pochowany na cmentarzu przy miejscowym kościele, który obecnie jest bazyliką mniejszą p.w. św. Wojciecha w Mikołowie. Podobno w trakcie kontruderzenia został śmiertelnie ranny w krtań albo w brzuch.

  Również natarcie polskiej 23 Dywizja Piechoty (dowódca płk dypl. Władysław Powierza) posunęło się naprzód. Zajęto już w tym czasie Żwaków, patrole dochodziły do rzeki Gostyńki, ale nie zdołano nawiązać kontaktu z obrońcami Kobióru dowodzonymi przez ppłk-a Władysława Adamczyka. W bitwie „wyrskiej" dużą rolę odegrał polski pociąg pancerny Nr 51 – „Groźny", skutecznie ostrzeliwujący pozycje niemieckie.

 

Przez długie godziny ważyły się losy bitwy o Wyry, Gostyń i pobliskie lasy. Walki były niezwykle zacięte. Pociski rozrywały konie, a kanonierzy padali zabici jak muchy, daleko odrzuceni podmuchem powietrza. Ze wzgórza rozciągał się widok na pola i lasy ostrzeliwane bezustannie przez artylerię. Terkotały bez przerwy karabiny maszynowe, wybuchy podnosiły w górę zwały ziemi. Wokoło słychać było wrzawę bitwy.

   Nie bacząc na nic, szliśmy w sam środek największego ognia! Z pobliskich zarośli i kartoflisk biegliśmy w kierunku przerażonych Niemców, do walki na białą broń, to jest na bagnety. Dochodziło niejednokrotnie do zażartych pojedynków, które staczaliśmy na całym południowym odcinku natarcia, od miejscowości Wyry aż po gostyńskie lasy, dzielnie bił się trzeci baon 73pp dowodzony przez mjr Władysława Nowożeniuka na śródleśnych polanach Wyr. Baon ten doszedł do stanowisk obronnych I batalionu 203 pułku piechoty znajdujących się na północno-zachodnim skraju lasu Wyrskiego, na zachód od Tych.

   Dostaliśmy się pod niezwykle silny ogień artylerii niemieckiej, było sporo rannych. Niektórzy żołnierze na widok walących się drzew, zabitych i rannych, dostali wstrząsu psychicznego. Niemcy nacierali z furią. Ale za każdym razem witał ich silny ogień z naszych pozycji, który zmusił ich do wycofania się poza obręb zabudowań. Lewe skrzydło trzeciego baonu, ósma kompania znajdowała się około trzysta metrów na północ od tory kolejowego Tychy – Łaziska Średnie. Tam nie szczędził również ognia nasz pociąg pancerny. Między 7.00 a 8.00 Niemcy uderzyli na wysuniętą czatę złożoną z 3 kompani wzmocnionej plutonem ckm, obchodząc ją od zachodu, wzdłuż toru kolejowego Tychy–Kobiór, kierując się następnie na Żwaków. Znowu rozgorzały walki. Po naszej stronie dowodził major Stanisław Woźniakowski, dowódca I batalionu. Prowadził on osobiście 1 kompanię kapitana Krasnopolskiego i 2 kompanię porucznika Strzałkowskiego do udanego przeciwnatarcia. Niemcy zostali odrzuceni w kierunku rzeki Gostynki. W tym czasie dowództwo 73p.p. przeniosło się na wzgórze 279,5.

   Żołnierze i oficerowie walczyli bardzo dzielnie, ale nie byli w stanie osiągnąć całkowitego zwycięstwa nad wielokrotnie przeważającym przeciwnikiem.

    Decydującym bojem pod Wyrami była akcja II batalionu 73 pułku piechoty, który na rozkaz dowódcy dywizji płk Klabińskiego uderzył wzdłuż drogi Mikołów – Wyry w celu wyparcia Niemców z tej miejscowości. Wyry należały do kluczowego punktu polskiej obrony. Ten odcinek obrony, tak obficie zroszony polską krwią po niezwykle zaciętej walce dostał się w ręce wroga. Stało się to 2 września 39 roku około godz.16.30. Była to dla nas tragiczna sytuacja. Niemieckie włamanie w polską linię obrony widzieli nie tylko żołnierze z innych kompanii, ale także dowódcy, a wśród nich dowódca II batalionu podpułkownik Kiełbasa. Znowu odezwały się rozkazy, krótkie i zwięzłe dotyczące polskiego przeciwdziałania. Podpułkownik Kiełbasa spokojnie palił papierosa, śledząc nacierających na tym odcinku Niemców. Ich kontrnatarcie poprzedzone było zmasowanym ogniem artylerii niemieckiej. Podpułkownik Kiełbasa wydobył pistolet zza pasa, rzucił niedopalonego papierosa na ziemię. Wydał rozkazy swoim oddziałom do szturmu i z okrzykiem: „Za mną!” Ruszył naprzód do boju, pociągając swoim przykładem innych oficerów i żołnierzy. Bez przerwy wybuchały pociski artyleryjskie, grzechotały długie serie broni maszynowej. Trwał zacięty bój głównie na odcinku 4 kompani. Biegnący naprzód pułkownik Kiełbasa nagle chwycił się odruchowo za pas i powoli osunął się na ziemię. Tak został ciężko ranny bohaterski dowódca II batalionu 73 pułku piechoty podpułkownik Władysław Kiełbasa. Jego żołnierze zdołali go wyciągnąć z pola walki i przewieźć drabiniastym wozem do szpitala w Mikołowie, gdzie zmarł.”

                                                                                    Fragment wspomnień żołnierzy 73pp

                                                                         kpt. Zygmunta Strykowskiego, por. Edwarda Gazdy,

                                                                                           kpr. Jana Szeligi i innych

Jednostki i bitwy

Jednostki:

Bitwy: